Dlaczego warto pojechać na praktykę do Tarnopola?

 

     Czas spędzony na praktyce w Tarnopolu wspominam do dziś. Trafiłam do Kliniki Przeciwgruźliczej do prof. Leonida Hryszczuka. Jak nazwa wskazuje klinika zajmuje sie ściśle wszelakimi przypadkami gruźlicy w różnych jej stadiach. Niewątpliwie nie zobaczymy w Polsce tak często, o ile w ogóle, pacjenta z jamami pogruźliczymi, w których „osiedlił” się Aspergillus, ropniami płuc itp. Jest tam kilka oddziałów: diagnostyczny, na którym leżą „podejrzani”, dziecięcy, dla pacjentów ze szczepami wielolekopopornymi i dla takich dla których nie ma już ratunku. Jest sala operacyjna gdzie dokonuje się wideotorakoskopii, usuwania gruzełkow. W zasadzie wszędzie coś się dzieje. Jest też laboratorium mikrobiologiczne, w którym można zobaczyć cały proces hodowli Tbc.

Życie toczy sie tam zupełnie innym tempem niż tu. Lekarze zaczynają pracę koło 9-10, przerwa na drugie śniadanie trwa 2 godziny, obchód jest raz w tygodniu- wynika to pewnie z tego, ze jest tam dużo mniej papierologii niż u nas.

Do tego lekarze są bardzo otwarci, chętnie wszystko opowiadają, tłumacza i pokazują. Bariery językowej nie trzeba się bać. Oni świetnie rozumieją polski, a po 2-3 dniach można rozumieć ukraiński bez problemu. Do tego jedzenie w restauracjach jest niedrogie i fantastyczne!

Warto jechać tam w lecie, bo można pospacerować i pozwiedzać okolice.

Naprawdę gorąco polecam praktykę tamże, bo jest to i „doświadczenie gruźlicze”, które tu trudno zdobyć, i folklor jeśli chodzi o życie szpitalne i pozaszpitalne.

Małgorzata Wytyczak-Partyka
 

     W Tarnopolu zostałyśmy bardzo serdecznie przyjęte. Poznałyśmy ciekawych ludzi z innych krajów, z którymi do dziś utrzymujemy kontakt. Miałyśmy możliwość poznania kuchni, gościnności i zwyczajów ukraińskich oraz zwiedzenia kilku interesujących miast. W szpitalu głównie uczestniczyliśmy w zajęciach z English Division. Lekarzom bardzo zależało, żebyśmy jak najwięcej wynieśli z odbywających się tam praktyk, chcieli obiektywnie przedstawić, jak wygląda medycyna na Ukrainie, wszelkie jej aspekty. Pozwolono nam aktywnie uczestniczyć w życiu oddziału, m.in. chodzić na operacje, czy uczestniczyć w obchodach. Wizyta w szpitalu ftyzjatrycznym była niezapomnianym przeżyciem. Widzieliśmy również centrum rehabilitacyjne szpitala pediatrycznego. Mieliśmy przyjemność odbyć kurs intubacji i ćwiczenia na wielu medycznych fantomach w nowoczesnej szkole dla pielęgniarek.
 

 
     Do odważnych świat należy! Większość studentów woli jechać na praktyki na zachód, więc czasem warto iść pod prąd. Ukraina okazała się wspaniałym, gościnnym krajem. Na miejscu przyjęto nas bardzo serdecznie i ciepło. Nie można nic zarzucić, na nic narzekać. Same praktyki były okazją do poznania nowego, innego środowiska medycznego i warunków pracy lekarza. Bo choć medycy są kształceni wszędzie tak samo, to jednak nie we wszystkich krajach europejskich są jednakowe warunki pracy. Mnie osobiście pobyt w ukraińskim szpitalu nauczył szacunku do naszych placówek i sposobu funkcjonowania polskiej służby zdrowia. Była też okazja do poznania ciekawych przypadków np. z zakresu ftyzjatrii. Doceniam teraz również trud i zaangażowanie tamtejszych lekarzy, którzy co jakiś czas się dziwili, że chcieliśmy przyjechać na Ukrainę na praktyki. Choć czasem niestety istnieje bariera językowa, to dzięki dobrym chęciom już po kilku dniach ukraiński w cudowny sposób stał się zrozumiały, a dzięki rozmówkom z książki prawie nic już nie stanowiło problemu. Dzięki wymianie, oprócz nowych znajomości z Ukraińcami, była okazja do kontaktu ze studentami ze Słowacji i Rosji, a także poznania kawałka kraju naszych sąsiadów. Jestem bardzo zadowolona z wyjazdu na Ukrainę, bo dzięki niemu mogłam spełnić marzenia - wybrać się na Wschód Europy i nauczyć (wreszcie) cyrylicy!
 
 
     Zajęto się nami od pierwszego dnia i zawsze mogliśmy liczyć na pomoc kogoś z Tarnopola, zarówno jeśli chodzi o praktyki, jak i zwiedzanie, wycieczki. Mogliśmy wybrać sobie dowolny oddział - od interny, przez ginekologie i na ftyzjatrji kończąc. Zakwaterowanie- mieliśmy do dyspozycji jedno skrzydło akademika, razem z kuchnią, świeżo po remoncie, czuliśmy się zdecydowanie bezpiecznie, pokoje były sprzątane codziennie. Sama Ukraina- cel nadzwyczaj niecodzienny, interesujący, dlatego polecam! Byliśmy w Kijowie, trzy razy we Lwowie i raz w Zbararzu, zdecydowanie warto. W zasadzie na miejscu nie spotkało nas nic nieprzyjemnego, wszystko zorganizowane perfekcyjnie, wszyscy byli bardzo pomocni.