Sprawozdanie z II Kongresu
Polskiego Towarzystwa
Medycyny Rodzinnej




Otwarcie i główne sesje kongresowe odbywały się w Teatrze Polskim


W dniach 29 września - 2 października 2004 r. odbywał się we Wrocławiu II Kongres Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej.
W Kongresie wzięło udział około 2000 uczestników z całej Polski, przede wszystkim lekarzy rodzinnych oraz lekarzy innych specjalności pracujących w podstawowej opiece zdrowotnej.
Honorowy Patronat nad Kongresem objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski. W skład Komitetu Honorowego weszli: Minister Zdrowia Marek Balicki oraz Jego Magnificencja Rektor Akademii Medycznej we Wrocławiu prof. dr hab. med. Leszek Paradowski.
Na czele Komitetu Naukowego oraz Organizacyjnego stanął prof. dr hab. med. Andrzej Steciwko, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej oraz Kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej AM we Wrocławiu.
Komitet Naukowy zadbał o niezwykle wysoki poziom merytoryczny Kongresu, zapraszając do wygłoszenia wykładów wybitnych specjalistów z całej Polski. Kongres zaszczyciło swoją obecnością 14 konsultantów krajowych oraz kilkudziesięciu konsultantów wojewódzkich i wiele innych znakomitości świata medycyny. W sumie w Kongresie wzięło udział ok. 130 wspaniałych wykładowców.
Wykłady toczyły się równocześnie na sesjach plenarnych w Teatrze Polskim, sesjach satelitarnych w Centrum Kongresowym Hotelu Wrocław oraz sesjach firmowych w Hotelu Holiday Inn. W programie Kongresu znalazły się również sesje prezentacji ustnych oraz plakatowych, podczas których swój dorobek naukowo-badawczy prezentowali lekarze rodzinni.



Otwarcie kongresu swoją obecnością zaszczycili przedstawiciele władz centralnych i regionalnych. Na zdjęciu Rektor AM prof. Leszek Paradowski, gospodarz kongresu prof. Andrzej Steciwko i wojewoda dolnośląski Stanisław Łopatowski


Kongres rozpoczął się w środę przed południem trzema sesjami plenarnymi: "Uzależnienia", w której poruszano zagadnienia związane z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu, tytoniu oraz omawiano najnowsze metody terapii uzależnień; "Leczenie bólu w praktyce lekarza rodzinnego", w której prof. Andrzej Kübler wraz z zespołem poruszał tematy dotyczące etiopatogenezy bólu przewlekłego, możliwości leczenia oraz funkcjonowanie poradni leczenia bólu; trzecią sesją plenarną były "Varia". Wśród tematów tej sesji znalazły się problemy endokrynologiczne, kardiologiczne, reumatologiczne, omawiano także problem bioterroryzmu i broni biologicznej.



Kilkudziesięciu lekarzy rodzinnych zostało uhonorowanych dyplomami za udział w badaniach nad chorobami układu krążenia


W godzinach popołudniowych odbyła się uroczysta inauguracja, którą swoją obecnością uświetnili: przedstawiciel prezydenta RP Pan Krzysztof Czerwiński, Przedstawiciel Ministra Zdrowia dr Dariusz Adamczewski, Rektor AM prof. dr hab. Leszek Paradowski, Wojewoda Dolnośląski Pan Stanisław Łopatowski, Dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego dr Jarosław Drobnik, Dyrektor Departamentu Polityki Zdrowotnej Urzędu Marszałkowskiego Pan Jacek Klakočar, Prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej Pan dr med. Andrzej Wojnar, Dyrektor Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Publicznego Pan Piotr Kollbek i wielu innych znakomitych Gości.
Podczas inauguracji wręczono odznaczenia i wyróżnienia.
Odznaczenia Ministra Zdrowia "Za Zasługi dla Służby Zdrowia" z rąk Wojewody otrzymali Rektor AM we Wrocławiu prof. dr hab. Leszek Paradowski oraz prof. dr hab. Andrzej Steciwko.
Statuetki Hipokratesa - najwyższe wyróżnienia Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej przyznawane osobom szczególnie zasłużonym dla medycyny rodzinnej w Polsce otrzymali: Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, Prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego prof. Jerzy Woy-Wojciechowski oraz prof. Zbigniew Rudkowski - wieloletni Kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Dzieci AM we Wrocławiu, w ostatnich latach zaangażowany w krzewienie medycyny rodzinnej na Dolnym Śląsku.
Tytuł "Przyjaciela Lekarza Rodzinnego", przyznawany przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Medycyny Rodzinnej i Lekarzy Rodzinnych firmom i instytucjom, które w aktywny sposób wspierają proces kształcenia i rozwoju naukowego lekarzy rodzinnych otrzymały w tym roku firmy: Polpharma SA oraz Wrocławskie Zakłady Zielarskie "Herbapol" SA.
Uroczystość Inauguracji swoimi wykładami uświetnili: prof. Jerzy Woy-Wojciechowski ("Medycyna i muzyka, czyli sztuka i cierpienie"), prof. Zbigniew Lew-Starowicz ("Zaburzenia seksualne w praktyce lekarza rodzinnego"), prof. Leszek Paradowski ("Niesteroidowe leki przeciwzapalne - próba bilansu zysków i strat"), dr med. Krzysztof Kuszewski - Doradca Prezydenta RP ds. Zdrowia ("Stan zdrowia Polaków oraz system opieki zdrowotnej w rankingu państw europejskich i nowych państw członkowskich") oraz prof. Steinar Hunskaar - Kierownik Katedry Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu w Bergen w Norwegii ("Building general practice as an academic discipline").
Zwieńczeniem inauguracji był występ słynnego parodysty Waldemara Ochni.
Podczas Kongresu odbyło się 13 sesji plenarnych, 17 sesji satelitarnych, 2 konferencje "okrągłego stołu", 5 sesji firmowych, 2 sesje prezentacji ustnych oraz 2 sesje plakatowe.
Zaprezentowano około 150 wykładów z różnych dziedzin medycyny, m.in. z kardiologii, diabetologii, alergologii, nefrologii, endokrynologii, opieki paliatywnej, onkologii, medycyny rodzinnej, profilaktyki grypy i szczepień, gastroenterologii, pulmonologii, pediatrii, chorób zakaźnych, prawa i etyki, neurologii i psychiatrii, a także z innych dyscyplin medycznych.



Jedna z sesji plenarnych w Hotelu Wrocław



W kongresie uczestniczyło 1,5 tysiąca lekarzy rodzinnych z całego kraju


Przedstawiono ponad 20 prezentacji ustnych i blisko 50 plakatów o bogatej i bardzo różnorodnej tematyce.
Większość z wygłoszonych wykładów, a także streszczenia prezentacji ustnych i plakatowych ukazały się drukiem w kongresowym numerze kwartalnika "Polska Medycyna Rodzinna", którego objętość sięgnęła ponad 660 stron.



Na widowni zasiadło wielu znamienitych gości


Podczas Kongresu odbyło się również Walne Zebranie Członków Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, na którym przeprowadzono wybory do Zarządu Głównego PTMR, ponieważ kadencja 1999-2004 dobiegła końca. Na następną 5-letnią kadencję (lata 2004-2009) na Prezesa ZG PTMR został wybrany ponownie prof. Andrzej Steciwko.
W ramach II Kongresu PTMR miało miejsce pierwsze w Polsce robocze spotkanie Stowarzyszenia Młodych Lekarzy Rodzinnych. Organizatorami byli Anna Gryko (Białystok), Donata Kurpas (Wrocław), Marek Oleszczyk (Kraków), którzy brali udział w spotkaniu reprezentantów 11 krajów Europy, wytypowanych przez narodowe organizacje lekarzy rodzinnych (Holandia, Wlk. Brytania, Polska, Węgry, Rumunia, Bośnia i Hercegowina, Dania, Szwecja, Norwegia, Portugalia, Niemcy), zorganizowanym w dniach 31 maja - 4 czerwca 2004 r. w ramach konferencji WONCA-EUROPE 2004 r. w Amsterdamie. Podczas spotkania przedstawiono sprawozdanie z warsztatów w Amsterdamie, określono krótkoterminowe cele dalszej działalności Stowarzyszenia Młodych Lekarzy oraz nawiązano ogólnopolskie kontakty.
Należy dodać, że Kongres był nie tylko ucztą naukową. Po dniach pełnych skupienia i poszerzania wiedzy, nadchodziły wieczory niespodzianek i rozrywki. Wieczorne godziny w czwartek, 30 września umilał Jerzy Kryszak, natomiast w piątek wszyscy uczestnicy bawili się na Biesiadzie Staropolskiej we wrocławskiej Hali "Orbita". Imprezę prowadził Krzysztof Tyniec wespół z Robertem Janowskim oraz zespołami "Akt" i "Maryla Band".
Kongres nie mógłby się odbyć, gdyby nie hojni sponsorzy. Złotym partnerem Kongresu była firma Polpharma S.A., a srebrnym firma Yamanouchi. W Kongresie wzięło udział ponad 70 firm farmaceutycznych i ponad 20 wydawnictw medycznych. Patronat medialny objęły: "Polska Medycyna Rodzinna", "Służba Zdrowia", "Essentia Medica" oraz "Terapia".
II Kongres Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej zakończył się w sobotnie popołudnie, 2 października.
Skąpany w jesiennym słońcu Wrocław żegnał uczestników Kongresu, zapraszając jednocześnie na obchody 10-lecia medycyny rodzinnej na Dolnym Śląsku w czerwcu 2005 roku.

Agnieszka Mastalerz-Migas, Andrzej Steciwko
Katedra i Zakład Medycyny Rodzinnej
AM we Wrocławiu



Biasiada staropolska - to spotkanie uczestników kongresu na dobrej zabawie w Hali Orbita



Wizyty monitorujące
Zespołu ds. Współpracy z Zagranicą
w zagranicznych uniwersytetach partnerskich


Wzorem lat ubiegłych, w sierpniu i wrześniu br. pracownicy Zespołu ds. Współpracy z Zagranicą AM we Wrocławiu udali się na starannie zaplanowane wizyty monitorujące do zagranicznych uniwersytetów partnerskich we Włoszech, Francji, Czechach i Słowacji.



Wizyta w Regionalnym Centrum Szptali (CHRU) w Lille


Celem wizyt było doskonalenie form współpracy AM we Wrocławiu z ośrodkami zagranicznymi, realizującymi wspólne projekty w ramach unijnych programów: Leonardo da Vinci (staże, praktyki) i Socrates/Erasmus (studia), przeznaczonych dla studentów, doktorantów i nauczycieli akademickich.
Do podstawowych zadań wizytujących należało zapoznanie się ze specyfiką uczelni zagranicznej przez udział w spotkaniach z przedstawicielami władz, pracownikami naukowo-dydaktycznymi, pracownikami administracyjnymi biur współpracy z zagranicą i koordynatorami programu Socrates/Erasmus oraz programu Leonardo da Vinci na odpowiednich fakultetach. Ponadto do zadań wizytujących należało uzyskanie szczegółowych informacji nt. warunków studiowania oraz kłopotów związanych z pobytem naszych studentów uczących się za granicą. Spotkania ze studentami należały do bardzo interesujących i stanowiły bogate źródło wiedzy praktycznej związanej z realizacją współpracy zagranicznej. Efektem wizyt monitorujących było podpisanie nowych, prolongowanie starych lub rozszerzenie istniejących umów w ramach programu Socrates/Erasmus i Leonardo da Vinci.
Dzięki dużemu zaangażowaniu całego Zespołu ds. Współpracy z Zagranicą AM we Wrocławiu we współpracy z Prof. dr. hab. Zygmuntem Grzebieniakiem, Prorektorem ds. Dydaktyki, w 2004 roku znacząco zwiększono liczbę zawartych umów bilateralnych w ramach programu Socrates/Erasmus i Leonardo da Vinci. Obecnie nasi studenci, doktoranci i nauczyciele akademiccy mogą realizować swoje "mobilne plany" w 31 ośrodkach uniwersyteckich za granicą i 4 wielkich kompleksach zagranicznych szpitali klinicznych (z wykazem zagranicznych partnerów można się zapoznać na stronach internetowych Zespołu ds. Współpracy z Zagranicą: www.zagr.am.wroc.pl )



Wizyta u Prof. Violi Magni w Katedrze Patofizjologii Uniwersyteu w Perugii


Szczególnie cenne były wizyty w fakultetach medycznych uniwersytetów w Brnie (Uniwersytet Masaryka, Czechy) i w Koszycach (Uniwersytet Szafarika, Słowacja), które - podobnie jak polskie uczelnie - uzyskały w tym roku równe prawa współpracy w rozszerzonej Unii Europejskiej.



Praktyka pielęgniarska studentów I roku Wydziału Lekarskiego w Szpitalu Uniwersyteckim Monteluce w Perugii


W odpowiedzi na rok akademicki 2004/2005 w ramach programu Socrates/Erasmus na studia do naszej Uczelni przyjechało 13 studentów zagranicznych (ogółem wyjechało/wyjedzie 62 studentów i doktorantów z AM we Wrocławiu). W tym roku dokonano pierwszej "wymiany studenckiej" z uniwersytetem czeskim: na Wydziale Lekarskim AM studiują dwie czeskie studentki, a dwóch naszych studentów wyjechało do Brna. Językiem wykładowym tej wymiany jest angielski. Wzorem innych uczelni zagranicznych, strona czeska zapewniła naszym studentom naukę języka czeskiego. Ponadto obiecująca jest również wymiana z fakultetem medycznym w Szeged, Węgry. Nowe umowy bilateralne z uniwersytetami w Wilnie, Kownie, Pradze cieszą się dużym zainteresowaniem wśród studentów, ale z przyczyn obiektywnych nie są one w tym roku realizowane. Wśród studentów Akademii Medycznej we Wrocławiu można zauważyć wzrost zainteresowania uniwersytetami Półwyspu Iberyjskiego. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że jeśli studenci wykażą się znajomością języka hiszpańskiego, będą mieć dużą szansę wyjazdu, ponieważ nasza Uczelnia jest związana umowami bilateralnymi z pięcioma ośrodkami uniwersyteckimi w Hiszpanii: Santiago de Compostela, Barcelona, Lleida, Extremadura i Elche. Bardziej zagorzałym podróżnikom oferujemy możliwość studiowania w pięknym uniwersytecie w Porto, w Portugalii.

Grażyna Szajerka
Zespół ds. Współpracy z Zagranicą



Promocja POLSKICH UCZELNI
na konferencji EAIE w Turynie


W dniach 15-18 września 2004 r. w Turynie, we Włoszech, europejska organizacja EAIE (European Association for International Education) zorganizowała kolejną, coroczną XVI Konferencję. W programie Konferencji zaprezentowano wiele interesujących wystąpień, przeprowadzono wiele warsztatów i seminariów o zróżnicowanej tematyce, poświęconej internacjonalizacji szkolnictwa wyższego, postępom Procesu Bolońskiego, realizacji programów unijnych i międzynarodowych. Ponadto istotne były też sesje nt. wymiany doświadczeń w realizacji programów unijnych takich, jak Socrates/Erasmus, Leonardo da Vinci, 6. Program Ramowy wśród kadry naukowej, dydaktycznej i administracyjnej różnych uniwersytetów w Europie i w świecie.


Organizatorem Konferencji była organizacja europejska, European Association for Internationali Education, ale wśród jej uczestników byli przedstawiciele pozaeuropejskich narodowości. W obradach uczestniczyli przedstawiciele uniwersytetów Unii Europejskiej, Europy Wschodniej, Rosji, Turcji, Japonii, Korei, Meksyku, USA, Kanady, Australii i innych.
Jak co roku, w czasie trwania Konferencji zorganizowano "Targi edukacyjne szkolnictwa wyższego". Zainteresowanie targami było - i jest - ogromne, a liczba partycypujących w nich ośrodków akademickich z całego świata wzrasta systematycznie z roku na rok. Do tej pory na targach nie było żadnych przedstawicieli polskiego szkolnictwa wyższego. Jednak na skutek "oddolnej" grupy nacisku polskich uczestników corocznych konferencji EAIE, w tym roku na centralnym szczeblu podjęto decyzję zorganizowania stoiska "High Education in Poland". Fundatorem i bezpośrednim wykonawcą inicjatywy wykupu stoiska wystawowego była Narodowa Agencja Programu Socrates/Erasmus we współpracy z Konferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Propozycję uczestnictwa w wystawie otrzymały wszystkie polskie uczelnie.
W trwającej trzy dni wystawie "High Education in Poland" uczestniczyło zaledwie 18 polskich uczelni publicznych i prywatnych: 6 z Warszawy, 3 z Wrocławia, po 2: z Katowic, Poznania, Katowic i po 1: z Gliwic, Krakowa, Szczecina. Większość z nich to duże uniwersytety i politechniki.
Akademia Medyczna we Wrocławiu również dołączyła do grona wystawców; była jedyną polską wyższą szkołą medyczną na stoisku "High Education in Poland". Jako uczelnia medyczna wzbudzaliśmy zainteresowanie możliwościami nawiązania współpracy (mobilność studentów, nauczycieli akademickich, przystąpienie do różnych sieci, programów międzynarodowych itd.) wśród przedstawicieli uniwersytetów z Turcji, Australii, krajów "starej 15" oraz USA i Kanady. Główne kierunki zainteresowań dotyczyły jednak kształcenia pielęgniarek, położnych, fizjoterapeutów, pracowników socjalnych itd. Również nasza farmacja i stomatologia zwróciła uwagę wielu odwiedzających. Prezentowane na targach materiały promocyjne o AM we Wrocławiu cieszyły się dużym zainteresowaniem. Pewne zdziwienie wśród odwiedzających budził fakt istnienia w polskim szkolnictwie wyższym odrębnych uniwersytetów kształcących lekarzy, stomatologów, farmaceutów, pielęgniarki, zamiast na stosownych fakultetach, np. jednego w danym mieście uniwersytetu.
Następna, XVII Konferencja European Association for International Education, odbędzie się w Krakowie, dawnej stolicy egzotycznego kraju, leżącego w Środkowej Europie.

Grażyna Szajerka
Zespół ds. Współpracy z Zagranicą



Polska Sieć
Centrów Informacji dla Naukowców


Polska Sieć Centrów Informacji dla Naukowców została utworzona na bazie istniejącej struktury sieci Punktów Kontaktowych odpowiedzialnych za realizację programów badawczych Unii Europejskiej w Polsce. Składa się ona z Krajowego Centrum Informacji dla Naukowców znajdującego się w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN w Warszawie oraz 10 Regionalnych Punktów Informacyjnych utworzonych na uczelniach lub w instytutach badawczych. Polska Sieć Centrów Informacji jest członkiem Europejskiej Sieci ERA-MORE - inicjatywy Komisji Europejskiej i 30 krajów członkowskich UE, jako jeden z elementów tworzenia Europejskiej Przestrzeni Badawczej wspomagającej mobilność naukowców. W każdym kraju zostały utworzone centra, których głównym celem jest pomoc przyjeżdżającym naukowcom zagranicznym w sprawach związanych z przyjazdem, pobytem i karierą naukową w danym kraju.
Głównym zadaniem Polskich Centrów Informacji dla Naukowców jest udzielanie kompleksowej pomocy przyjeżdżającym do Polski zagranicznym pracownikom badawczo-naukowym w zakresie obowiązujących na terenie naszego kraju przepisów prawnych dotyczących: wizy, pozwolenia na pobyt i pracę, ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego, podatków, zameldowania, rodziny itp.
W powyższym zakresie oferta jest skierowana również do polskich instytucji naukowych angażujących zagranicznych naukowców do prac badawczych na terenie Polski czy też przyjmujących ich na stypendia naukowe. Polscy naukowcy, pragnący zdobyć doświadczenie naukowe za granicą, mogą ponadto uzyskać informacje w zakresie możliwości zagranicznych wyjazdów naukowych oraz prawno-administracyjnych kwestii z nimi związanych.
Kolejnym zadaniem Centrów Informacji jest prezentowanie ofert pracy, staży i stypendiów zarówno na terenie Polski, jak i w innych krajach europejskich oraz zachęcanie zagranicznych naukowców do prowadzenia prac badawczych w Polsce.
Działania polskiej sieci centrów informacji są finansowane przez polskie Ministerstwo Nauki i Informatyzacji oraz Komisję Europejską w ramach 6. Programu Ramowego UE (projekt europejski: MOBI-CT-2004-003746-PL-MOC NETWORK).
Wszystkie powyższe informacje, jak i oferty pracy, staży i stypendiów zarówno na terenie Polski, jak i w innych krajach europejskich, są prezentowane na Polskim Portalu dla Naukowców
http://www.eracareers-poland.gov.pl/,
który składa się ze strony krajowej oraz dziesięciu Portali Regionalnych, tworząc jedną, spójną całość.
Komisja Europejska wraz z 33 krajami, uczestniczącymi w 6. Programie Ramowym, utworzyła Europejski Portal dla Mobilnych Naukowców
http://europa.eu.int/eracareers/index_en.cfm
Na portalu jest dostępna baza danych o stypendiach i ofertach pracy dla naukowców, które mogą być zamieszczane samodzielnie przez instytucje naukowe. Naukowcy natomiast mogą zamieszczać swoje CV w bazie danych portalu. Portal zawiera ponadto bogaty zbiór informacji praktycznych o warunkach pracy i życiu codziennym w 33 krajach.

(opracowanie: mgr inż. Jan Wojna, Zespół ds. Współpracy z Zagranicą, na podstawie materiałów informacyjnych Krajowego Punktu Kontaktowego)


"Young Scientists Programme" z British Council


Polsko-Brytyjski program współpracy naukowej - "Program dla Młodych Naukowców" - "Young Scientists Programme" został przygotowany przez British Council oraz Ministerstwo Nauki i Informatyzacji w 2003 r. Jego celem jest wspieranie współpracy naukowo-badawczej oraz stwarzanie nowych możliwości poszerzania wiedzy i przeprowadzania badań naukowych poprzez umożliwienie składania wzajemnych wizyt badawczych w Wielkiej Brytanii (dla polskich naukowców) oraz w Polsce (dla naukowców brytyjskich). Program jest zarządzany i finansowany wspólnie przez British Council i Ministerstwo Nauki i Informatyzacji.
Uczestnikami "Programu dla Młodych Naukowców" mogą być pracownicy naukowi rozpoczynający dopiero swoją karierę, czyli doktoranci lub osoby, które uzyskały tytuł doktora w ciągu ostatnich pięciu lat. Składane wnioski mogą dotyczyć wszystkich dziedzin nauki z wyjątkiem nauk humanistycznych. Wnioski z zakresu nauk społecznych muszą dotyczyć obszarów finansowanych przez UK Economic and Social Research Council.
Termin składania aplikacji na 2005 r. upływa 30 listopada 2004.
Szczegółowych informacji udzielają:
Beata Grudzińska
British Council, Science & Governance
Al. Jerozolimskie 59, 00-697 Warszawa, tel. +48 22 585 10 60, fax: +48 22 585 10 64,
e-mail: beata.grudzinska@britishcouncil.pl, http://www.britishcouncil.pl
Małgorzata Piątek
Ministerstwo Nauki i Informatyzacji, Departament Współpracy Międzynarodowej
ul. Wspólna 1/3, 00-529 Warszawa, tel.: +48 22 628 85 30, fax: +48 22 628 35 34,
e-mail: mpiatek@mnii.giv.pl, http://www.mnii.gov.pl
Na powyższych stronach internetowych są również dostępne formularze wniosków zgłoszeniowych oraz raportów.
Opracowanie: mgr inż. Jan Wojna
na podstawie broszury informacyjnej British Council



Jego Magnificencja
prof. dr hab. Leszek Paradowski
Rektor
Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich
we Wrocławiu

Zarząd Fundacji Crescendum Est - Polonia uprzejmie zawiadamia, że Rada Fundacji podjęła uchwałę nr 14/R/2004 w dniu 13 października 2004 r. o otwarciu IX Konkursu o stypendium Fundacji Crescendum Est - Polonia.
Stypendia przyznawane przez naszą Fundację służyć mają realizacji marzeń edukacyjnych polskiej młodzieży, w szczególności poprzez finansowanie studiów w najlepszych uczelniach zagranicznych.
Zapraszamy do udziału w Konkursie o stypendium Fundacji Crescendum Est - Polonia młodych ludzi, będących obywatelami polskimi, posiadającymi w Polsce stałe miejsce zamieszkania.
Warunkiem zakwalifikowania wniosku do rozpatrzenia w ramach IX Konkursu o stypendium jest złożenie do 31 grudnia 2004 r. wypełnionego kwestionariusza aplikacyjnego wraz z kompletem załączników pod adresem Biura Zarządu Fundacji: ul. Różana 8/10; 02-548 Warszawa. Kwestionariusz ten wraz załącznikami jest dostępny na stronie www.crescendumest.pl
Informujemy, że umowa o stypendium podpisywana z laureatami Konkursu przewiduje zobowiązanie zwycięzcy do podjęcia pracy na terenie Rzeczypospolitej Polskiej i przepracowanie co najmniej 5 lat. Gwarancją wypełnienia tego zobowiązania jest podpis na wekslu in blanco. W przypadku niewykonania tego postanowienia, stypendysta będzie zmuszony zwrócić 5-krotną wartość otrzymanego stypendium.
Uprzejmie zapraszam wybitnych studentów i młodych absolwentów tutejszej Alma Mater do udziału w IX Konkursie o stypendium Fundacji Crescendum Est - Polonia. Konkurs ten zostanie rozstrzygnięty do dnia 15 kwietnia 2005 roku.
Łączę wyrazy szacunku i poważania

Prezes Zarządu
Krzysztof Laskowski



KOMUNIKAT NR 1


Uczelniana Komisja Wyborcza informuje, że w dniu 28 października 2004 r., zgodnie z § 47 statutu Akademii Medycznej we Wrocławiu na:

Przewodniczącego Uczelnianej Komisji Wyborczej
kadencja 2005-2008 wybrano
dr. hab. Michała Jelenia prof. nadzw.

Zastępców Przewodniczącego Uczelnianej Komisji Wyborczej

kadencja 2005-2008 wybrano
dr. hab. Jerzego Błaszczuka
dr. hab. Wiesława Gawła prof. nadzw.
dr. hab. Tomasza Konopkę prof. nadzw.


Przewodniczący
Uczelnianej Komisji Wyborczej
(2005-2008)
dr hab. Michał Jeleń prof. nadzw.


Odwiedziliśmy Profesora Świderskiego

Pod flagą ONZ




Prof. Gerwazy Świderski przywitał nas przed siedzibą Ośrodka Naukowo-Konsultacyjnego Akademii Międzynarodowej Chirurgii Kręgosłupa


Profesor Gerwazy Świderski, mimo że od 1990 r. przebywa na emeryturze, a w tym roku skończy 85 lat, nadal czynnie działa w świecie nauki. Pana profesora odwiedziliśmy przy ulicy Asnyka 30 we wrocławskiej siedzibie Ośrodka Naukowo-Konsultacyjnego Akademii Międzynarodowej Chirurgii Kręgosłupa, który działa już od 1975 r. oraz Naukowego Ośrodka Spondyliatrii Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, biorącego swój początek w 1951 r. Na budynku przy ul. Asnyka 30 powiewa flaga ONZ. To dlatego, że pod jej patronatem ośrodki te działają i, co dziś się rzadko spotyka, nie narzekają na trudności organizacyjne.
Tu też znajduje się minimuzeum oraz imponujące archiwum związane z naukowym dorobkiem profesora Świderskiego i jego uczniów. Pan Profesor na swoim koncie ma opiekę i promocję 13 profesorów, 19 doktorantów i ponad 1500 specjalistów spondyliatrii. Sam, w okresie ostatnich 50 lat, może pochwalić się blisko 700 publikacjami w kraju i za granicą. W tej imponującej liczbie jest ponad 400 publikacji naukowych, te najważniejsze to: "Porażenia po uszkodzeniach rdzenia kręgowego", "Spondyliatria" czy "Powolne przeciążenia kości i mięśni".
Profesor Świderski bezustannie prowadzi także - jak to określa - działalność historyczną. Polega ona głównie na gromadzeniu i eksponowaniu polskich prac naukowych. Przy ul. Asnyka powstał imponujący zbiór archiwalnych zapisków Profesora, które biorą swój początek w 1930 r. Nadal wyszukuje, jak sam mówi, to co z dziedziny medycyny jest na świecie mało znane. Dzięki temu znalazły się tu reprinty wydawanych przed wiekami rozpraw medycznych. Tu można zobaczyć pierwszy podręcznik polskiej chirurgii. Jest też pierwsze w świecie czasopismo o spondyliatrii, które, dzięki wsparciu górnictwa i ówczesnego Rektora Akademii Medycznej prof. Iwankiewicza, wychodziło we Wrocławiu od 1974 r.
Profesor Świderski nadal czynnie uczestniczy w zjazdach i sympozjach zarówno w kraju, jak i za granicą, prowadzi liczne wykłady. Jest członkiem wielu Towarzystw Naukowych i Społecznych w kraju i za granicą. Od 1939 r. nie przerwał działalności w korporacjach studenckich. Do dziś, w całej Europie, prowadzi spotkania z młodymi ludźmi przygotowując ich do posłannictwa lekarskiego.



Przy tym biurku prof. Gerwazy Świderski nadal spędza wiele godzin dziennie


Przy udziale profesora Świderskiego w 1991 r. powstała we Wrocławiu pierwsza na świecie Samodzielna Klinika Chorób Kręgosłupa. Działa ona do dziś. Kilkumiesięczne kolejki świadczą najwymowniej o jej popularności. Przewija się przez nią rocznie przeszło 2 tysiące pacjentów ze stwierdzonymi chorobami i urazami kręgosłupa. Duże doświadczenie profesora - na swoim koncie począwszy od 1939 r. ma 30 tysięcy operacji chirurgicznych, osobiście prowadzonych 250 tysięcy pacjentów, w tym 6 tysięcy hospitalizowanych - to nadzieja dla wielu pacjentów.


Berło mistrza kultury fizycznej przyznane przez Rektora AWF prof. Gerwazy Świderski ceni sobie najbardziej


Pod szyldem Ośrodka Naukowo-Konsultacyjnego Akademii Międzynarodowej Chirurgii Kręgosłupa funkcjonują dwa ośrodki profilaktyki, a dokładnie krzewienia kultury fizycznej u młodzieży i przygotowania jej do intensywnego wysiłku fizycznego. Jeden znajduje się w gimnazjum nr 24 na Karłowicach, a drugi w szkole podstawowej nr 53. Pod opieką tych ośrodków jest ponad 500 dzieci.
W 1963 r. przy Akademii Muzycznej im. Chopina w Warszewie został zorganizowany przez profesora Świderskiego Lektorat Ortopedycznej Profilaktyki. Jego filia, w której tytuły magistrów choreografii otrzymało 43 absolwentów, pod kierownictwem żony profesora - Krystyny, do dziś działa we Wrocławiu przy ulicy Asnyka.
Niezależnie od tego Ośrodek Naukowo-Konsultacyjny Akademii Międzynarodowej Chirurgii Kręgosłupa od 1972 r. patronuje zespołowi profilaktyki chorób kręgosłupa u górników. To właśnie ta działalność doprowadziła do wyłonienia ortopedycznej propedeutyki, która przez Rektora AWF we Wrocławiu prof. Zagrobelnego została uhonorowana odznaczeniem - berłem mistrza kultury fizycznej. Za osiągnięcia w dziedzinie chirurgii kręgosłupa profesor Świderski został odznaczony orderem Cesarza Karola IV, założyciela Uniwersytetu w Pradze. Rząd Polski uczcił profesora złotym laurem z diamentami. Ten laur trafia tylko do tych, którzy mają wybitne osiągnięcia w krzewieniu polskiej nauki za granicą. Ma go Papież, Solana, Geremek. Przyznając laur premier Jerzy Buzek podkreślił nie tylko swoje uznanie dla walki profesora Świderskiego w obronie Ojczyzny w 1939 r., jego działalności konspiracyjnej w czasie II wojny światowej, ale także działalności naukowej związanej z wyłonieniem nowej gałęzi medycyny - spondyliatrii, lecznictwa kręgosłupa.
Bez wątpienia życiowym osiągnięciem profesora Świderskiego jest właśnie wyłonienie, a miało to miejsce w 1951 r., nowej gałęzi medycyny - spondyliatrii. W ślad za tym poszło wyodrębnienie nowych specjalizacji - chirurgii kręgosłupa, propedeutyki ortopedycznej pracy fizycznej i sportu wyczynowego. Do pana profesora należy m.in. odkrycie przyczyn uporczywego bólu kręgosłupa czyli ziarniny odczynowej. Niespełna rok temu, podczas Europejskiego Kongresu Ortopedów w Helsinkach, profesor Świderski ogłosił oryginalną metodę chirurgicznej stabilizacji łącza międzykręgowego z dostępu tylnego. Ważnym odkryciem profesora Świderskiego jest ziarnina około korzeni i krążka kręgosłupa. To od jej uspokojenia, uciszenia, jak to określa pan profesor, zależy powodzenie w leczeniu bólu kręgosłupa. Wielu znanych pacjentów profesora - Papież, prezydent Kaczorowski, może to potwierdzić.

Tekst i zdjęcia: Adam Zadrzywilski






Firma farmaceutyczna, lekarz i prawo... czyli jak znikają pieniądze przeznaczone na służbę zdrowia


Potrzeba podzielenia się myślami na ten temat zrodziła się, gdy w październiku br. w jednej z audycji telewizyjnych przysłuchiwałem się wypowiedziom Ministra Zdrowia, wiceministra oraz szefa nadzoru farmaceutycznego odnośnie do procedury związanej z zatwierdzaniem leków oraz ich udziału w całym budżecie służby zdrowia. Jeżeli podane dane są prawdziwe, to koszty leków wynoszą ponad 17 mld, czyli więcej niż 50% całego budżetu przeznaczonego na służbę zdrowia. Nie tylko udział ten jest większy od poprzedniego roku, ale koszty te rosną wręcz w sposób lawinowy, a przecież jeszcze w lutym br. stanowiły 43% budżetu. Nie ma natomiast żadnych informacji jaka kwota z 17 mld zł przeznaczonych na leki powinna być wydatkowana. W każdym razie uważnie wsłuchując się w wypowiedzi, odniosłem wrażenie, że na refundacji leków są możliwe poważne oszczędności, mogące być przeznaczone na inne cele w służbie zdrowia. Cena leków w Polsce wg najwyższego areopagu służby zdrowia jest najwyższa w Unii Europejskiej i jedna z wyższych w świecie. Po takiej informacji - nic dodać i nic ująć.
Rodzi natomiast się pytanie - jaka jest przyczyna tak wysokiej ceny? - Co władze zamierzają przedsięwziąć, aby obniżyć cenę leków? Niestety, na ten temat nie było żadnego logicznego wyjaśnienia. Przedstawiono natomiast książki rejestrujące leki, ile w nich pozycji, jakie drobiazgowe informacje. Stworzono wrażenie jakoby tymi księgami interes służby zdrowia był w pełni zabezpieczony. Zaprezentowany pokaz to zwykłe malowanie ludziom oczu. Nic bardziej mylącego. Nie tylko nie jest w porządku, ale źle i to bardzo. Nie dlatego, że drogie leki przepisują lekarze, ale dlatego, że nie ma skutecznego nadzoru nad lekami i odpowiedniego prawa w zakresie wprowadzania nowych leków do obrotu. I nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że jeżeli w całej służbie zdrowia istnieje zapaść, to w przypadku leków osiągnięto całkowite dno. Gorzej już być nie może. Zarabia każdy związany z lekami ile chce i jak chce. Prawo jest bezsilne. Po kolei: lekarz przepisuje lek, jaki w rejestrze figuruje i jest prawnie dopuszczony na rynku. Skoro tak, to nie można winić lekarza, że taki, a nie inny lek przepisuje. Byłoby to przykładowo tak, że kowal zawinił, a powiesili Cygana.
Jedno jest pewne. Musi się znaleźć ktoś odpowiedzialny, stojący ponad układami dopuszczającymi leki do obrotu oraz interesami firm farmaceutycznych, ale nie ponad prawem. Niestety na tym odcinku panuje zupełna samowola. W gabinetach decyzyjnych mogą zmienić się osoby, ale nie procedura. Aby nastąpiło polepszenie musi być wprowadzone odpowiednie prawo. Brak dobrego prawa jest kluczem istniejącego stanu. Dla lepszego zrozumienia tego bulwersującego zjawiska posłużę przykładem zasłyszanym w publikatorach odnośnie do najprostszego z leków, tj. aspiryny. W Polsce mamy podobno 57 leków zarejestrowanych i dopuszczonych do obrotu opartych na aspirynie, natomiast są kraje w Unii, w których liczba leków opartych na aspirynie oscyluje od 2 do 5. Lek jest normalnym towarem i nic dziwnego, że firmy farmaceutyczne chcą na nim zbić pieniądze. Takie są prawa wolnego rynku. Wystarczy tylko nachalna reklama, a tej nie brakuje szczególnie w telewizji, niezależnie od kanału. W odczuciu przeciętnego zjadacza chleba, skoro reklamowany lek jest taki skuteczny, to po co chodzić do lekarza, wystarczy udać się do apteki, a tylko w razie wątpliwości (kto by sobie tym zawracał głowę) wystarczy - jak sugeruje reklama "skontaktować się ze swoim lekarzem lub farmaceutą", a jeżeli nie wiadomo jaki lek zamówić, to wystarczy powołać się na Goździkową. Z tego przykładu widać, że reklama leków doszła już do granic absurdu. Postępując zgodnie z wszechpotężną i wszechobecną reklamą można się leczyć samemu, lekarz nawet nie jest potrzebny. Pozostając przy aspirynie, wg specjalistów, bez szkody na zdrowiu, dobowo można przyjąć określoną liczbę jednostek tego specyfiku. Przysłowiowy Kowalski, zachęcony wszędzie wdzierającą się reklamą, kupuje, kupuje i jeszcze raz kupuje. Lek ten sam, tylko nazwy się zmieniają. I, w końcu zaczyna poważnie chorować, ale nie tyle z nabytej choroby, a od nadmiernego zażywania leków. A przecież w lekach chodzi nie tylko o aspirynę, ona jest przysłowiową kroplą w morzu. Wszystko to odbywa się za przyzwoleniem służb decydujących, odpowiedzialnych za zatwierdzenie leków i politykę lekową, lawinowo dopuszczających ciągle to nowe leki, podpartych niekiedy w reklamach uwagą ..."lek dopuszczony po badaniach klinicznych" itp. To jest osobna sprawa. Skoro lek znajduje się w rejestrze, a lekarz go przepisuje, to czy można się dziwić, że firmy farmaceutyczne wymyślają różne formy podziękowań i to nie tylko lekarzom, że ich produkt się sprzedaje i powstaje zysk? W gospodarce rynkowej to jest takie normalne.
W każdym razie nie dziwię się lekarzom. W ich wynagrodzeniu cały czas pokutuje wczesnosocjalistyczny pogląd: "nie ma potrzeby windowania lekarzy na listach płac, oni i bez tego dadzą sobie radę". W dalszym ciągu pokutuje nierozwiązany problem wynagrodzenia lekarzy akademickich z tytułu dodatkowej pracy usługowej przy łóżku chorego. Jest to najwyższym skandalem płacowym w akademickim szkolnictwie medycznym. W kodeksie pracy istnieje zapis art. 13 "Pracownik ma prawo do godziwego wynagrodzenia za pracę..." Nic mi nie wiadomo, aby prowadzono jakiekolwiek czynności symulacyjne w zakresie płacowym do ww. artykułu, nie tylko w stosunku do lekarzy, ale i innych grup pracowniczych.
Jedynie co pozostaje, to powoływanie się na etykę, honor, a te argumenty z reguły przegrywają z pieniądzem. Apele takie niewiele skutkują. Sytuacja powinna ulec zmianie, ale kiedy, na jakich warunkach, tego chyba nikt nie wie. Natomiast w lekach jedyną realną i sensowną propozycją jest pilna potrzeba dostosowania prawa do nowych warunków ekonomicznych, bo obecne przepisy prawne w przedmiocie leków tylko z nazwy można nazwać prawem.
Proponowane przez Ministra Zdrowia wyjście poprzez wprowadzenie zapisu, że lekarz będzie zobowiązany do podania pacjentowi wyboru leków tańszych, czy o podobnych parametrach można potraktować wręcz humorystycznie, tyle tylko, że jest to rodzaj humoru zwanego wisielczym.
Na marginesie jeszcze jedna uwaga. W ostatnim, już minionym wieku, największym wynalazkiem lekowym była penicylina. Innych na taką skalę nie było, nie ma i nic nie wskazuje, że będzie w najbliższym czasie, a rejestry w ciągu roku są zapisywane tysiącami nowych specyfików. Nie do prawnika należy ocena, wprowadzenie których leków jest potrzebne, a bez których można by się z powodzeniem obejść. Stąd też przykład aspiryny jest niezwykle wymowny. Panujący w lekach boom niewiele ma wspólnego z leczeniem, ale wręcz ordynarnym biznesem lekowym. W tym miejscu można by mieć najbardziej uzasadnione uwagi, że sprzyja takiej polityce prawo, albo po prostu jego brak. Właściwie u nas nie ma żadnych przeszkód do wprowadzenia nowych leków, mimo że sprowadzały się tylko do tego samego działania obok już istniejących.
Poruszony temat to tylko czubek góry lodowej. Koszty olbrzymie, a skuteczność w wielu przypadkach z dużym znakiem zapytania. A jest się o co martwić! - Wydatkowana na leki kwota 17 mld zł, jak na nowe warunki ekonomiczne, jest olbrzymia. Tutaj właśnie trzeba szukać głównie oszczędności, bo w innych dziedzinach budżetu przeznaczonego na służbę zdrowia możliwości są już ograniczone. W tej mierze, w celu uzdrowienia sytuacji należy przyjąć środki bardziej radykalne, tj. wobec osób odpowiedzialnych za dopuszczenie leku, który tylko ma nabić kabzę firmie farmaceutycznej powinny ponosić odpowiedzialność karną przed sądem. Bądźmy szczerzy, niektórzy lekarze zarabiają, ale w większości odbywa się nie poprzez "dojenie" wątłego budżetu służby zdrowia. Wszyscy wiedzą o co chodzi i nie ma sensu tego tematu rozwijać, natomiast nie wszyscy mają takie możliwości, chociażby szczebel średni. Niestety nawet kiedy jest prawo to nie ma pieniędzy na jego realizację, przykładem jest ustawa zwana 203.
Właściwie dla poprawy tragicznej sytuacji służby zdrowia lustracja 17 mld zł jest wręcz koniecznością, bo jak na razie, to jak w trójkącie bermudzkim nie wiadomo gdzie podziewają się pieniądze, ale one są, a przy refundacji leków nie ma wątpliwości. Inną sprawą jest to, że wszystko odbywa się zgodnie z obowiązującym prawem. Skoro lek został zarejestrowany i dopuszczony do obrotu to cofnięcie pozwolenia może spowodować lawinę procesów przeciwko Skarbowi Państwa, a płatnikiem odszkodowań nie będzie osoba dopuszczająca lek do obrotu, nawet przy założeniu, że zrobiła to bezinteresownie i w dobrej wierze. Ale co piszę, sam w to nie wierzę.
Nagonka na lekarzy, to typowe odwrócenie kota ogonem, chociaż nie twierdzę, że w tej mierze nie ma żadnego problemu. Lek to jedynie wycinek z liczb wydatkowych na służbę zdrowia. Nie można zapominać o innych "interesach" w służbie zdrowia, chociażby niektórych fundacjach. Jeśli wierzyć prasie to w tym temacie Pan Minister jest dobrze zorientowany. Można by długo jeszcze wyliczać podając różne rażące przykłady, a nawet mrożące krew w żyłach (handel skórami). Nic to nie daje. Wprawdzie burzy krew, ale nie pomaga. Można pogadać, a nawet popisać, a "karawana jedzie dalej". Tylko jak długo? Pan Minister pociesza, że będziemy mieli nisko oprocentowane kredyty. Ale na niektóre długi m.in. ustawy 203, nie jest to rozwiązaniem, a wyłącznie przesunięciem w czasie, aby po kilku latach wrócić do punktu wyjścia.
Na placu boju pozostaje tylko bezbronny pacjent, mający konstytucyjną gwarancję bezpłatnej opieki lekarskiej i mogący w pełni oddychać wolnością demokratycznego Państwa. A propos demokracji. Pragnę przypomnieć, że system demokratyczny polega na władzy przedstawicielskiej (wszyscy rządzić nie mogą, bo i jak?). W tej mierze człowiek nic lepszego nie wymyślił. Widać, że życie powoli zmusza do wprowadzenia "demokracji" i w naszej służbie zdrowia. Aby leczyć potrzebne są pieniądze, a dla wszystkich pacjentów pieniędzy nie wystarcza. Leczenie trzeba sprowadzić do niektórych tzw. przedstawicieli pacjentów. Otwarta pozostaje tylko kwestia według jakiego klucza kwalifikować pacjentów do leczenia i jak liczne ma to być przedstawicielstwo? Bardzo trudne pytanie, chociaż, jak widać gołym okiem, w praktyce zdaje egzamin.
Na zakończenie najważniejsze pytanie: co na to prawo? Odpowiedź jest tylko jedna - prawo jest bezsilne. Stąd też - jak w porzekadle: na służbie zdrowia i w samej służbie zdrowia, hulać można do woli, bo... piekła nie ma. Przepraszam, piekło przeszło na pacjentów.

Radca Prawny
Tadeusz Poborski


Wspomnienie na Senat Żałobny

Profesor Jan Doliński
(1925-2004)


Jego Magnificencjo Rektorze, Wysoki Senacie, Szanowni Państwo,

Jako aktualnemu Kierownikowi I Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Endokrynologicznej naszej Uczelni przypadł mi smutny obowiązek przekazania Państwu informacji, że w dniu 8 listopada 2004 r. po ciężkiej, długotrwałej chorobie zmarł Profesor dr hab. med. Jan Doliński, emerytowany, długoletni Kierownik I Kliniki Chirurgii Ogólnej Akademii Medycznej we Wrocławiu, który funkcję tę sprawował nieprzerwanie od 1972 r. aż do przejścia na emeryturę w 1995 r.

Prof. Jan Doliński urodził się 29 sierpnia 1925 r. w Radzyminie. W okresie ostatniej wojny od sierpnia 1944 do maja 1945 r. przebywał na przymusowych robotach w Niemczech. W latach 1948-1953 studiował na Wydziale Lekarskim, początkowo Uniwersytetu i Politechniki, a następnie
Akademii Medycznej we Wrocławiu, gdzie w 1953 r. uzyskał dyplom lekarza.
Pracę zawodową w naszej Uczelni rozpoczął jako zastępca asystenta w I Klinice Chorób Wewnętrznych, a następnie od października 1953 r. pracował nieprzerwanie w I Klinice Chirurgicznej AM we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Kazimierza Czyżewskiego aż do przejścia na emeryturę. Stopień doktora medycyny uzyskał w 1962 r., w 1968 r. habilitował się będąc powołanym na stanowisko docenta w 1971 r. Od stycznia 1972 r. pełnił obowiązki Kierownika I Kliniki Chirurgii Ogólnej oraz Wicedyrektora Instytutu Chirurgii ds. Dydaktyki. W 1980 r. został powołany na stanowisko profesora nadzwyczajnego, a w 1990 r. stanowisko profesora zwyczajnego naszej Uczelni.
W latach 1963-1964 odbywał zagraniczny staż naukowy we Francji w Klinice Chirurgicznej prof. Pierre Mallet-Guy w Lyonie.
W okresie sprawowania funkcji Kierownika Kliniki był promotorem 9 rozpraw doktorskich asystentów Kliniki oraz dodatkowo 3 lekarzy spoza Kliniki. W tym czasie był też opiekunem naukowym 3 przewodów habilitacyjnych, w omawianym okresie 12 lekarzy Kliniki uzyskało I stopień specjalizacji oraz 12 dalszych II stopień specjalizacji z zakresu chirurgii ogólnej.
Był autorem lub współautorem 170 prac naukowych opublikowanych w czasopismach medycznych krajowych lub zagranicznych, z których 59 było prezentowanych na zjazdach i sympozjach naukowych. Był autorem rozdziałów 2 podręczników medycznych wydanych nakładem PZWL.
Charakter Jego zainteresowań zawodowych i naukowych był szeroki i obejmował różne problemy chirurgii gastroenterologicznej i endokrynologicznej. Profesor Jan Doliński był niekwestionowanym kontynuatorem Szkoły Chirurgicznej prof. Kazimierza Czyżewskiego.
Był członkiem licznych towarzystw naukowych, krajowych i zagranicznych, m.in. Towarzystwa Chirurgów Polskich, Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii oraz Societe Internationale de Chirurgie.
Za swoją działalność naukową, dydaktyczną i społeczną był wyróżniony licznymi odznaczeniami państwowymi i resortowymi, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Odznaką Zasłużonego Nauczyciela Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Medalem 40-Lecia Polski Ludowej, Złotą Odznaką Honorową "Academia Medica Wratislaviensis", odznaką za "Wzorową Pracę w Służbie Zdrowia", Odznaką Honorową PCK, a także odznakami "Zasłużony Działacz Ligi Obrony Kraju" i "Budowniczy Wrocławia".
Całe swoje, wcale niełatwe życie w znacznym stopniu podporządkował pracy zawodowej i lekarskiej, które tak naprawdę wypełniały i stanowiły zasadniczy sens Jego życia. W ostatnich latach zmagał się z różnymi chorobami, których mimo wysiłków i determinacji nie udało się pokonać. Ostatnim Jego życzeniem było umierać w swojej Klinice, wśród swoich uczniów, co dokonało się w godzinach wieczornych 8 listopada 2004 r. Śmierć ta, jak każda inna jest okrutna i bolesna, ale rodzi też i optymistyczne refleksje, że jak długo żywa pozostaje pamięć o Zmarłym, tak długo duch Jego żyje nadal i pozostanie w naszej świadomości, mimo że zawodowa sztafeta pokoleń toczy się dalej.

prof. dr hab. n. med. Janusz Dawiskiba


Migawki z dziejów indoktrynacji
w naszej Uczelni


(W strzępach notatek i skorupach pamięci powojennego studenta i asystenta)

Od dawna zastanawiałem się czy mniej przyjemne wydarzenia z niedawnej przeszłości, dotyczące spraw ogólnych, a w znikomym stopniu własnej osoby, powinny do końca życia pozostać własnością osobistą, czy też te strzępy szpargałów i posklejane skorupy pamięci winny być opublikowane.
Z pomocą przyszła publikacja Władysława Szumowskiego "Historia medycyny filozoficznie ujęta" Warszawa 1994. Szumowski, niekwestionowany największy polski autorytet z zakresu historii i filozofii medycyny (str. 104 ibidem), przypomina, że jeden z założycieli szkoły empirycznej, a równocześnie kodyfikator sceptycyzmu filozoficznego opartego na głębokim ujęciu zagadnień lekarskich - Glaukias z Tarentu (II wiek przed Chrystusem) dawał trzy drogi do wyboru: spostrzeżenie osobiste, spostrzeżenie cudze (historia), albo wnioskowanie przez analogię. Jest to zwany przez wielu autorów "trójnóg Glaukiasa" (sprawdził się w ciągu stuleci, nie tylko w medycynie, ale też w jej historii).
Powojenne lata do 1948 r., jak dobitnie ujmował to prof. Bolesław Popielski w swych drukowanych wspomnieniach i wypowiedziach - były "z pewnym poślizgiem" kontynuacją przedwojennych tradycji w życiu społecznym, dydaktyce i nauce.
Powstała w 1948 r. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR) z połączenia Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) - w swym centralnym zarządzaniu, od początku swego istnienia rozpoczęła "ofensywę ideologiczną".
Pewnym zaskoczeniem było zwołanie w dniu 15 grudnia 1948 r. dla mego rocznika studentów III roku Wydziału Lekarskiego (podówczas jeszcze Uniwersytetu i Politechniki) obowiązkowego wiecu (mitingu w ówczesnej nomenklaturze), poświęconego odbywającemu się w tym dniu Kongresowi Zjednoczenia obu Partii. Prowadził je z wielkim wyważeniem i spięciem ówczesny prodziekan. Mówił o zjednoczeniu obu byłych partii w jedną, jako o fakcie dokonanym.
Na piątym roku studiów w półroczu zimowym i letnim (bo tak określano podówczas semestry 1950/51) jako przedmiot obowiązkowy w wymiarze 2 godzin tygodniowo, jak wynika z zapisu w pożółkłym indeksie, były prowadzone wykłady zatytułowane "Zagadnienia ustrojowe Polski współczesnej". W studenckiej gwarze był to po prostu "Marksizm-Leninizm". Egzamin z tego przedmiotu należał do obowiązkowych w końcowym etapie studiów, które wtedy trwały pięć lat. Jako jedno z pytań otrzymałem: "Co sądzicie o zbrodni katyńskiej?" (wykładowca zwracał się przez "wy"). Bez zająknienia wyrecytowałem wyuczoną uprzednio na pamięć ortodoksyjną odpowiedź, wzmocnioną przez "obowiązujące interpretacje prasowe", a wiadomo, że prasa była kontrolowana przez organa cenzury. Otrzymałem notę bardzo dobrą. Miałem w tym odrobinę szczęścia, gdyż nie było już dodatkowego pytania: "Czy wy tak naprawdę myślicie?".
W niedługim czasie dowiedziałem się, że w podobnych sytuacjach inni byli w znacznie gorszych tarapatach. Pewna zakonnica pracująca w domu dla niedorozwiniętych dzieci, zdawała też obowiązujący egzamin z marksizmu. Słuchacze byli zachwyceni znakomitymi oczywiście ortodoksyjnymi odpowiedziami, ale pod koniec padło podchwytliwe zapytanie: "Czy siostra naprawdę tak sądzi?". Padła rezolutna odpowiedź: "Wysoka Komisjo: czy to jest egzamin z marksizmu czy z sumienia?". Podobno egzaminatorzy na parę chwil zaniemówili ze zdziwienia. Mnie nie byłoby stać na tak trafne wybrnięcie z kłopotliwego pytania.
W okresie mego pierwszego zatrudnienia w Akademii Medycznej (1951-1958, do Akademii Medycznej wróciłem po trzydziestu latach w 1988 r.), szczególnie w początkach lat pięćdziesiątych nasiliła się zarówno wspomniana ofensywa ideologiczna, jak i forsowanie "pawłowizmu". W ofensywie jak wiadomo, chodzi o prowadzenie natarcia na całym froncie. Nie mogło to ominąć uczelni państwowej jaką była Akademia Medyczna. Było to wprawdzie drobną, ale znaczącą cząstką tego, co się działo w skali kraju: a więc szerzenie, wpajanie, nieraz wymuszanie ideologii marskistowsko-leninowskiej, uznanej za jedyną słuszną i postępową drogę. Owa ofensywa z pozycji posiadania jedynej prawdy absolutnej, miała na celu stworzenie nowego człowieka wyznającego "światopogląd naukowy" i zdążającego jedyną słuszną, a priori wytyczoną drogą do socjalizmu.
Iwan Pawłow, światowej sławy uczony rosyjski i radziecki wszedł do panteonu nauki światowej jako laureat Nagrody Nobla w 1904 r. za swoje pionierskie prace z zakresu fizjologii trawienia. Jest uważany za twórcę fizjologii wyższych czynności nerwowych, odruchów warunkowych i innych odkryć. Mimo iż nie powiedział ostatniego słowa w tej dziedzinie, która i dziś po stu latach dalej się rozwija - wytyczył kierunki dalszych badań. Jego koncepcje zaczęto wykorzystywać w dość prymitywnej jak na połowę dwudziestego wieku, w uproszczonej formie jako "pawłowizm dnia codziennego". Odbywały się nawet konferencje dla lekarzy i asystentów klinik, na których stale powtarzano konieczność realizacji wspomnianego "pawłowizmu dnia codziennego". A przecież nauka o centralnym systemie nerwowym poszła w ciągu pół wieku naprzód. Kierunek badań, który wytyczył ten genialny uczony wzięto za ostateczne rozwiązania.
Modne stało się leczenie snem. Nie brakowało w tym okresie nieraz humorystycznych wierszy krążących w tzw. "drugim obiegu": ...do snu otuli jak rodzona matka, da proszek od góry, a wlewkę od zadka, a czy pomoże nie jego w tym głowa, ale Pawłowa..."
Oficjalnie na spotkaniach asystenckich, w których byli zobowiązani uczestniczyć wszyscy asystenci, zarówno członkowie partii, jak i bezpartyjni - podnoszono to czego nie nauczą profesorowie na wykładach, należało w sposób postępowy uzupełniać wiedzę na Kołach Naukowych. Było to socjalistyczne podejście do nauki. Oczywiście nie miało praktycznego znaczenia w naukach medycznych, lecz tzw. szkolenia ideologiczne i egzaminy z tego zakresu obowiązywały nie tylko członków partii, których nie było wielu, ale wszystkich pracowników z wyjątkiem profesorów i docentów. Było to minimalne conditio sine qua non, bez którego przedłużenie asystentury (a miało to miejsce nie tylko raz do roku, ale czasami co pół roku) było niemożliwe. W przypadku niżej podpisanego chodziło o osiągnięcie specjalizacji drugiego stopnia z zakresu chorób wewnętrznych.
W naradzie środowiskowej asystentów, która miała miejsce w dniu 20 grudnia 1953 r. przedmówcy z Uniwersytetu i Ekonomii, którzy wodzili rej w "rozpylaniu marksizmu" zalecali, aby zasady marksistowskiej filozofii i ekonomii stosować na ćwiczeniach. Nie brakowało głosów, ażeby tam gdzie profesorowie nie stwarzają warunków do pracy naukowej, zaczęli to robić asystenci. Padł też postulat, aby poprawić i uzupełnić profesorów w pracy dydaktycznej, gdyż nie zawsze w treści podają naukę postępową.
W wyniku ofensywy ideologicznej odchodzili asystenci i profesorowie nie tylko na Uniwersytecie i Ekonomii, ale też z Wydziału Lekarskiego. Ofensywa ideologiczna w sensie nauczania nie znalazła naśladowców, nie przyniosła pożądanych owoców. Skończyło się na roszadach personalnych, które dotkliwie przerzedziły kadrę asystencką. Jest udokumentowana sprawa odejścia okresowo prof. Adriana Demianowskiego i na stałe prof. Lesława Węgrzynowskiego (prof. Adrian Demianowski (1887-1959) - "Arcymistrz Słuchania". Gazeta Uczelniana 2002 nr 4/64 oraz "Zast. prof. dr Lesław Węgrzynowski (1885-1956) legendarny obrońca Lwowa we wspomnieniach rodziny, przyjaciół i studentów", ibidem 2004, nr 10/90).
W tych czasach, gdy żyliśmy w realnym socjalizmie, a nie tam gdzie cytryny dojrzewają, ze strony każdego pracownika warunkiem sine qua non były pewne kompromisy na co dzień.
Mogą nasunąć się pewne zapytania. Dlaczego tak mało na ten temat? Otóż piszący te słowa, jako student i asystent miał znikomy wgląd w problemy indokrynacyjne i podejmowane decyzje - a opiera się jedynie na wspomnianej własnej autopsji, dlatego mowa jest o migawkach, a nie zagadnieniu jako takim. Długich trzydzieści lat upłynęło na pracy ordynatorskiej w terenie (Jelenia Góra) do ponownego zatrudnienia w Uczelni. Pragnę natomiast w tym miejscu wyjaśnić, że moje odejście z uczelni nastąpiło na mój wniosek, po długim namyśle jako diagnoza wieloobjawowa (diagnosis polysymptomatica), a nie była wynikiem przyczyn natury ideowej. To, że nie byłem "pieszczochem" w moich meandrach życiowych nie daje podstaw do tego, aby uważać się za pokrzywdzonego w wyniku ofensywy ideologicznej. Potrójna okupacja we Lwowie, długoletnie sieroctwo nauczyło mnie nieujawniania swoich poglądów, a to zostało nie tylko zauważone, ale też skrzętnie odnotowane w teczce personalnej.
Nie można nie podnieść, że we wzmiankowanym okresie 1948-1958 owa "ofensywa ideologiczna" na naszej uczelni miała słabsze nasilenie niż na innych uczelniach we Wrocławiu. Nie było przymusu należenia do Związku Młodzieży Polskiej i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej co dawało wymierne korzyści, ale conditio sine qua non były pewne kompromisy, lecz to już była osobista sprawa sumienia. Nikt, kto przeżył ten okres nie ma podstaw ażeby mówić: "niebo to ja - piekło to inni".
Warto na koniec powołać się na zdanie Napoleona: "Potomność powinna sądzić ludzi tylko w świetle ich czasów i okoliczności, w jakich przyszło im działać".

Zbigniew Domosławski


Kalendarium


13, 14, 20 października i 18 listopada obradowała w Sejmie podkomisja specjalna do rozpatrzenia prezydenckiego projektu ustawy "prawo o szkolnictwie wyższym". Mnożące się uwagi do projektu, brak consensusu w sprawie habilitacji czyni nierealnym uchwalenie ustawy do końca roku, tak jak to planowano we wrześniu br.
19 października br. w Wyższej Szkole Oficerskiej obradowało Kolegium Rektorów Wyższych Uczelni Wrocławia i Opola. Drugie już z kolei posiedzenie było poświęcone problemowi "elektronicznej legitymacji studenckiej". Uczelnie naszą reprezentował Prorektor ds. Nauki. Po raz kolejny wyniki posiedzenia niewielkie.
21 października Prezydium Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia przyjęło plan pracy do końca sierpnia 2005 roku.
23 października w siedzibie Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego, przy ulicy Krakowskiej, obchodzono 55-lecie Katedry i Zakładu Ortodoncji.
27 października obradował senat AM. Rektor wręczył akty powołania na stanowisko profesora zwyczajnego: prof. dr. hab. Januszowi Dawiskibie i prof. dr hab. Ludwice Sadowskiej; na stanowisko profesora nadzwyczajnego dr hab. Barbarze Iwańczak, dr hab. Wandzie Nawrockiej, dr. hab. Maciejowi Siewińskiemu i prof. dr. hab. Jackowi Szepietowskiemu. Senat nadał tytuł doctora honoris causa prof. dr. hab. Andrzejowi Górskiemu i prof. dr. hab. Gerardowi Plewigowi. Senat zatwierdził wyniki finansowe szpitali klinicznych, zapoznał się z informacją prorektora ds. klinicznych na temat sytuacji finansowej i przebiegu restrukturyzacji w szpitalach klinicznych. Prorektor ds. nauki przedstawił sytuację na studiach doktoranckich oraz współpracę uczelni z podmiotami gospodarczymi. Wysłuchano również informacji na temat realizacji zadań w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Senat pojął uchwałę o współpracy dydaktycznej ze szpitalem w Görlitz.
28 października rektor i Dyrektor NAM uczestniczyli w posiedzeniu Podkomisji Sejmowej ds. inwestycji wieloletnich. Decyzją komisji uczelnia uzyskała w br. 3,047 mln. złotych dodatkowo na budowę NAM. Łącznie środki przyznane w 2004 roku wyniosą 80,047 mln. złotych. W projekcie budżetu na rok 2005 zaplanowano na budowę NAM 77 mln. złotych.
28 października ukonstytuowała się Uczelnia Komisja Wyborcza. Na przewodniczącego Komisji na lata 2005-2008 został wybrany prof. dr hab. Michał Jeleń.
29 i 30 października rektor i prorektor ds. dydaktyki złożyli wizytę na Uniwersytecie Technicznym w Dreźnie. W skład Uniwersytetu Drezdeńskiego wchodzi m.in. Wydział Lekarski z Oddziałem Stomatologii. Szpital Uniwersytecki liczy 1400 łóżek.
31 października w Auli Leopoldyńskiej zainaugurowano setną rocznicę powołania Niemieckiego Towarzystwa Medycyny Sądowej. Drugi dzień posiedzenia odbył się w Berlinie. Część "wrocławską" uroczystości przygotowała Katedra i Zakład Medycyny Sądowej naszej uczelni.
5 listopada torakochirurdzy i kardiochirurdzy zainaugurowali obchody 100. rocznicy śmierci Jana Mikulicza-Radeckiego. Centralne, ogólnopolskie obchody odbędą się w dniach 16-18 marca 2005 r. we Wrocławiu.
6 listopada rektor i dyrektor administracyjny naszej uczelni spotkali się z kierownictwem ZNP AM i Szpitali Klinicznych. Przez 4 godziny przedstawiciele władz uczelni odpowiadali na liczne pytania związkowców.
8 listopada zmarł prof. dr hab. Jan Doliński, wieloletni Kierownik I Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej. Pogrzeb odbył się 16 listopada na Cmentarzu Grabiszyńskim.
9 listopada rektor i prorektor ds. dydaktyki spotkali się z członkami Odwoławczej Komisji Stypendialnej oraz członkami stypendialnych komisji wydziałowych. Ustalono ostatecznie zasady i wysokość stypendiów "za wyniki w nauce". Wobec braku jednoznacznej interpretacji zapisów ustawy nie ustalono zasad przydziału stypendiów za "wyniki sportowe". W czasie posiedzenia Pani kwestor poinformowała, że w dniu posiedzenia Komisji zakończono wypłatę stypendiów socjalnych. Zawieszono wypłatę stypendium socjalnego niewielkiej grupie studentów, którzy nie podali swoich kont bankowych. Kilka indywidualnych spraw oczekuje na rozstrzygnięcie przez Uczelnianą Komisję Odwoławczą.
10 listopada rektor uczestniczył w obchodach XV-lecia Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. Z okazji jubileuszu rektor wręczył przyznane przez Senat AM Złote Odznaki Uczelni: dr med. Katarzynie Bojarowskiej, dr. med. Igorowi Chęcińskiemu, dr. med. Zbigniewowi Machajowi, dr. med. Maciejowi Przestalskiemu i dr. med. Pawłowi Wróblewskiemu.
12 listopada rektor zmienił zarządzenie w sprawie podziału "na raty" opłat za studia płatne. Jak dotąd możliwość wpłat na raty będzie możliwa tylko w wyjątkowych, uzasadnionych losowo sytuacjach. Liczba rat nie może być większa niż 4. Zarządzenie wchodzi w życie z dniem 1 października 2004 r.
17 listopada rektor w Auli Leopoldyńskiej w imieniu kapituły wręczył medal im. Oskara Minkowskiego Profesorowi Helmutowi Schatzowi. Medal został wręczony pierwszy raz. Jest międzynarodowym wyróżnieniem za wybitne osiągnięcia naukowe w zakresie diabetologii. W skład kapituły wchodzą prezesi towarzystw: Europejskiego i Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, Amerykańskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, Kierownik Kliniki Endokrynologii, Prorektor ds. Nauki naszej uczelni oraz kolejni laureaci medalu. Kapitule przewodniczy rektor. Medal jest pierwszym międzynarodowym wyróżnieniem w naukach medycznych, kapituła ma siedzibę w naszej uczelni.
19 listopada w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego obradowała Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. W nieformalnym spotkaniu z Przewodniczącym KRASP Profesorem Franciszkiem Ziejką rektor naszej uczelni przedstawił kryzysową sytuację szpitali klinicznych.
22 listopada w sali Senatu rektor i prodziekan Wydziału Zdrowia Publicznego wręczyli dyplomy pierwszym absolwentom studiów licencjackich na kierunku zdrowie publiczne ze specjalnością ratownik medyczny. Uczelnię opuściło 24 pierwszych absolwentów tego kierunku studiów. W uroczystości wzięli udział m.in. Komendant Wojewódzki Straży Pożarnej st. brygadier mgr inż. Zbigniew Szczygieł oraz Naczelnik Wydziału Ruchu Komendy Wojewódzkiej Policji podinspektor Adrian Gierczak.

Uroczysta promocja doktorska odbędzie się w Auli Leopoldyńskiej 18 marca 2005 roku.



LISTY


PT Kierownicy
jednostek organizacyjnych uczelni

Szanowni Państwo!


Uprzejmie informuję, że podobnie jak w roku bieżącym także w roku 2005 istnieje możliwość dokonania 1-procentowego odpisu podatkowego na rzecz organizacji pożytku publicznego od należnej urzędowi skarbowemu kwoty podatku z tytułu dochodu osiągniętego przez podatnika w roku podatkowym 2004.
Wśród oficjalnie zarejestrowanych, działających na terenie Dolnego Śląska organizacji pożytku publicznego znajduje się Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia mająca swą siedzibę we Wrocławiu przy ul. Traugutta 112.
Fundacja pozyskane środki finansowe przekazuje jednostkom służby zdrowia, w szczególności na zakup leków i środków opatrunkowych niezbędnych w bieżącej działalności tych placówek.
Gorąco zachęcam PT Kierowników do dokonywania 1% odpisu podatkowego na rzecz Dolnośląskiej Fundacji Rozwoju Ochrony Zdrowia, która zebrane w ten sposób środki przekaże akademickim szpitalom klinicznym.
Jednocześnie serdecznie proszę o zapoznanie z treścią mojego apelu pracowników kierowanej przez Panią/Pana jednostki. Poniżej podaję numer konta na, które można dokonywać wpłat.
Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia Bank Pekao SA I Oddział we Wrocławiu
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839 ASK
lub
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839 SPSK nr 1
lub
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839 Fundacja Alzheimera

Łączę wyrazy poważania
Rektor
Leszek Paradowski



Wrocław, 22 listopada 2004 r.
Szanowna Pani
Otylia Jędrzejczak
Polski Związek Pływacki
ul. Marymoncka 34
01-813 Warszawa
Szanowna Pani !


Pragnę złożyć Pani najserdeczniejsze podziękowania za wspaniały gest, jakim jest przekazanie zdobytego przez Panią na Igrzyskach w Atenach Złotego Medalu Olimpijskiego na licytację, z której całkowity dochód przeznaczony zostanie na ratowanie życia i zdrowia dzieci dotkniętych chorobą nowotworową.
Jestem pełen uznania dla Pani szlachetnego czynu i mam nadzieję, że w ślad za Panią pójdą także inni polscy mistrzowie olimpijscy.
Zdaję sobie sprawę, jak cenną pamiątką jest olimpijski medal, zwłaszcza ten złoty, będący nagrodą za wiele lat ogromnych wyrzeczeń i ciężkiej pracy podporządkowanej osiągnięciu jednego celu.
Serdecznie życzę Pani dalszego rozwoju sportowej kariery, wielu wspaniałych występów na mistrzostwach świata i Europy, kolejnych rekordów, zdobycia trzech złotych medali na następnej Olimpiadzie w Pekinie w 2008 roku, a nade wszystko dobrego zdrowia, szczęścia i radości w życiu osobistym.
Łączę wyrazy poważania

Rektor
Leszek Paradowski