Doktorat honoris causa prof. Mariana Zembali

- Dla mnie to szczególne wyróżnienie. To jak docenienie przez rodzica - mówił w czasie odbierania doktoratu honoris causa prof. Marian Zembala, absolwent naszej uczelni. Była to wyjątkowo ciepła, rodzinna i wzruszająca uroczystość.

Kiedy Wydział Lekarski Kształcenia Podyplomowego rozpoczynał procedurę nadania tytułu doktora honoris causa prof. Marianowi Zembali, nikt nie mógł przewidzieć, co się stanie. Choroba postawiła pod znakiem zapytania udział profesora w uroczystości. Siła jego woli okazała się jednak większa niż słabość ciała. Wybitny kardiochirurg i transplantolog pojawił się na Wydziale Farmaceutycznym z Oddziałem Analityki Medycznej wraz z licznie zgromadzoną rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami. Sala wypełniona była po brzegi.

Życiorys prof. Zembali przybliżyła prof. Joanna Rymaszewska. Dziekan Wydziału Lekarskiego Kształcenia Podyplomowego idealnie wybrała te fragmenty bogatego dossier profesora, by pokazać nie tylko obraz wyjątkowej klasy specjalisty, ale także, a może nawet przede wszystkim niezwykłego człowieka. Prof. Marian Zembala na kierunek lekarski naszej Alma Mater dostał się z bardzo dobrym wynikiem w roku 1968.

Jak sam zdradził, duży wpływ na wybór Wrocławia miała nie tylko możliwość spotkania tu prof. Wiktora Brossa, ale też jego udział w nielegalnej pielgrzymce na Jasną Górę. Skończyło się dużym zainteresowaniem służb. Dyrektor jego ówczesnego liceum poradził wówczas swoim podopiecznym, by na studia zdawali jednak poza Śląskiem. I tak profesor Marian Zembala trafił do Wrocławia, a nie Zabrza, które byłoby jego pierwszym wyborem. Dziś, jak podkreśla, jest reprezentantem obu tych uczelni.

Prof. Joanna Rymaszewska nie zapomniała o jeszcze jednym niezwykle ważnym związku Profesora z Wrocławiem. Tu poznał swoją żonę, Hannę, ówczesną studentkę farmacji naszej uczelni. Wielokrotnie dziękował jej w trakcie uroczystości.

Po wzruszeniach dostarczonych przez dziekan WLKP przyszedł czas na podziw dla promotora przewodu doktorskiego, prof. Bogdana Łazarkiewicza, który z głowy, bez żadnych notatek wygłosił laudację po łacinie.


Doktor honoris causa zaprosił zebranych w podróż śladami gigantów światowej medycyny, którzy byli związani z Wrocławiem. Przypominał osiągnięcia prof. Wilhelma Ebsteina, pochylił się nad dokonaniami profesorów Rudolfa Weigla, Aloisa Alzheimera, mówił o Janie Ewangeliście Purkynim, Albercie Neisseirze czy prof. Wiktorze Brossie.


W czasie swojego wystąpienia prof. Marian Zembala wielokrotnie podkreślał siłę zespołów, moc współpracy - apelował o wzajemny szacunek nie tylko w gronie lekarzy, ale też pielęgniarek. - Dobry szpital poznaje się po tym, jakie pielęgniarki tam pracują. A inspiracją dla tych wszystkich działań zawsze powinien być pacjent - mówił profesor.


Pełne wzruszenia i pokory wystąpienie bardzo ciepło odebrane zostało przez zebranych. Lista osób gratulujących profesorowi po zakończeniu uroczystości była bardzo długa.

Fot. Adam Zadrzywilski